Pociągowy esej o szafie.

Główny dworzec w Berlinie o tej porze roku obwieszony jest pozłacanymi bombkami, łańcuchami; choinki majestatycznie rozpościerają się pod sam wysoki sufit. Wysiadam z tramwaju i ciągnę moją wypełnioną kawą i czekoladą walizkę i trochę mnie ona wkurwia, bo jest zbyt ciężka. Jadę na święta odwiedzić stare śmieci. Już nie cieszę się jak kiedyś, już serce nie bije mi szybciej, gdy patrzę na zapowiedziany pociąg do Warszawy. Cieszę się inaczej, bardziej prawdziwie i nie tak naiwnie jak lata temu. Wsiadam i ogarnia mnie jakiś spokój, bo te wymagania do siebie samego, te 100% efektywności, to udowadnianie sobie,  zostawiam w Berlinie, ale też trochę sie obawiam od razu podróży powrotnej, bo podświadomie nie chcę być smutny, że opuszczam Polskę. Już chcę żeby Berlin był jak dom. Już chcę gdzieś ten dom mieć, chcę do czegoś tęsknić, gdzieś zakotwiczyć się.

Zajmuję przydzielone mi miejsce w pociągu, w którym pachnie jakimś zestarzałym pociągowym zmruszeniem i tanią kawą z proszku. Lubię ten zapach. Wyciągam Witkowskiego “Fynf und cfancyś”, wysyłam do ukochanego, że “I will miss you” i kilka całujących się emołdżi, każde obowiązkowo z serduszkiem, zakładam słuchawki i włączam najnowszą Gagę. 

Gdzieś przeczytałem, że osobowość się pod trzydziestkę stabilizuje. I że jakieś kryzysy w głowie to są normalne całkiem, i paru terapeutów mi powiedziało, że to jest jak z szafą, i że jak się starych ubrań nie przejrzy w czas, nie poukłada, to wszystko się nagle z tej szafy wypierdoli na człowieka w najmniej spodziewanym momencie. Nagle się kończy upychając te ciuchy do tej szafy; jakoś wciskając je w dramatycznym amoku, pchając raz po raz bardziej ze złości i przeklinając, ale jakoś nieświadomie płacząc wcale z innego powodu. Że to takie lustro dzieciństwa, i jeżeli się w dzieciństwie o taką szafę nie zadbało, to wkraczając w dorosłość ta szafa strasznie człowieka co chwila podkurwia, źli, mierzi i się kończy z tabsami stabilizującymi serotoniny metabolizm i inne biochemiczne ścieżki sygnałowe. 

Wchodzi do pociągu matka z dzieckiem. Ciągnie chłopaczka tak jak ja rano ciągnąłem swoja walizkę i krzyczy na cały pociąg, że niegrzeczny, że nie da mu czegośtam, że niegrzeczne dzieci to za chwile ktoś porwie. Siada z tym dzieckiem, które jest jakieś zdezorientowane, dlaczego nagle taki rwetes, dlaczego hałas. Matka wyciąga telefon, ciągle na cały głos wyjąc, ale już na sąsiadkę, żeby kwiaty podlała tylko troszkę, bo dużo wody one wcale nie potrzebują, i że już jedzie, już musi na zakupy, po karpie, po rodzynki. Na konduktora też za chwilkę krzyczy, bo nie ma w pociągu kawy i krzyczy, że ona spóźnić się dzisiaj nie może, żeby on zapewnił ją, że pociąg do Poznania na 15:34 punktualnie dotrze. I znowu na dziecko krzyczy, bo rozlało coś, wysypało, że Mikołaj widzi i że za chwile ktoś porwie i nie odda.

I tak sobie myślę o tej szafie. I że może pod trzydziestkę się po prostu nagle wie, kim się nie chce być. Zdecydowanie nie tą matką, zdecydowanie nie tym dzieckiem, ani nawet tą sąsiadką. Myślę sobie, że dopiero pomału zdaję się sobie sprawę, jak bardzo innych szafy się na każdego z nas co chwila wysypują, z tymi brudnymi, nieuporządkowanymi ciuchami. Tej właśnie przykładowej pociągowej cholerycznej matki, nauczycieli w szkole, co tylko mówili, że kto nie czyta Kordiana ten głupi jest, tępy, znajomych, co swoją negatywność w jakiejś dziwnej teatralnej projekcji skupiają na nas, bo jesteśmy przyzwyczajeni, że taką śmietniczką na negatywność jesteśmy od młodości. I jak bardzo się z tego powodu człowiek jakoś w retrospekcji wkurwia i że to powoduje to trzydziestkowe emocjonalne rozchwianie.   I nagle się przejrzało na oczy, że trzeba się od tej negatywności natychmiast odciąć, tej matce powiedzieć, że odpierdala cyrk w pociągu na miarę Królowej Elżbiety. Tym co tą negatywność nam ładują pokazać środkowy palec, dumnym z siebie być, że się udało i cieszyć, że jest się jakoś ponad tym szarym przyziemnym stresem od podlewaniem kwiatków, spóźnionego pociągu, rozlanego soku i bałaganu w szafie.

MA

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s